28.09.2014

Wakacyjna Akcja Motywacyjna- FINAŁ

Wakacyjna Akcja Motywacyjna zorganizowana przez dr.lifestyle dobiega końca. Moje zmagania mogliście śledzić czytając cotygodniowe ich podsumowania- dziś zapraszam Was na ostatniego posta z serii Biedronka na diecie





CZEGO SIĘ NAUCZYŁAM PODCZAS WAKACYJNEJ AKCJI MOTYWACYJNEJ?

  • ilość i jakość posiłków to podstawa - w moim przypadku optymalna liczba posiłków w dzień roboczy wynosi 6 a w dni wolne 5. Do tego obowiązkowe 1,5-2 litry wody dziennie. Już po tygodniu jedzenia o regularnych porach mój organizm sam zaczynał się domagać kolejnego posiłku po 3 godzinach od poprzedniego. 
  • mogę jeść wszystko, tylko nie wszystko mogę jeść o każdej porze - na śniadanie wsuwam coś, co zawiera węglowodany złożone, w pracy jeden posiłek to owoce, drugi to obiad z wykorzystaniem zamienników tego, co najbardziej kaloryczne a trzeci- w zależności od tego czy mam trening czy nie - coś z zawartością węglowodanów złożonych lub same warzywa. Na kolację jem warzywa, nabiał, mięso z niewielką ilością pieczywa, a na 2 godziny przed snem piję koktajl na bazie mleka, kefiru lub maślanki. 
  • stosowanie zamienników to wybawienie- dzięki nim niewielkim nakładem pracy dostosowałam do swoich potrzeb moje ulubione posiłki. Oto zamienniki, z których korzystałam najczęściej:
    • jasny cukier zamieniłam na cukier trzcinowy, miód i syrop z agawy
    • mąkę pszenną (której całkowicie nie wyeliminowałam) zastępuję często mąką żytnią, ryżową i owsianą
    • mleko krowie (które nadal jest w mojej diecie) zastępuję czasem mlekiem sojowym, ryżowym i kokosowym
    • ziemniaki zastępuję kaszami, a jasny ryż- jego pełnoziarnistą odmianą
  • aktywność fizyczna musi mi sprawiać minimum przyjemności- jeśli tak nie jest- szukam innej formy ćwiczeń. Po przetestowaniu kilkunastu rodzajów aktywności fizycznej najbardziej polubiłam:
    • orbitrek w zestawie z tabletem (oglądając seriale na tablecie podczas treningu kalorie spalają się same)
    • zajęcia z układami choreograficznymi (uwielbiam fat burn!) 
    • zajęcia rozciągające (działają tak dobrze, jak profesjonalny masaż) 
    • fit bike (na koniec tygodnia roboczego, pozwala "wyżyć się" i wypocić z siebie wszystkie stresy)
  • waga nie ma znaczenia- następnym razem, kiedy podniosę larum, że przytyłam najpierw zmierzę obwody, a dopiero potem wejdę na wagę. Bo ta franca bywa w moim przypadku bardzo wredna a jej wahania nie będą mnie więcej doprowadzały do szału!
  • w grupie siła - nie ukrywam, że jedynym rozczarowaniem WAM było to, że jej uczestniczkom nie udało się zbudować wzajemnie motywującej się grupy. Między nami po prostu nie ma chemii. Nie oznacza to jednak, że na placu boju z tkanką tłuszczową i złymi nawykami zostałam sama. Oprócz Moniki na ringu były ze mną dwie wspaniałe dziewczyny i Pan Biedronek, któremu przy okazji udało się zrzucić parę kilogramów. 
  • urlop rządzi się swoimi prawami- nie żałuję ani jednego jedzeniowego grzeszku popełnionego podczas wakacji. W ciągu tygodnia po urlopie nie tylko wróciłam do stanu przedurlopowego, ale też poprawiłam wyniki w 4 na 6 punktów kontrolnych! 
Dodatkowo, po raz pierwszy od bardzo dawna gdzieś od połowy akcji zaczęłam się  czuć dobrze w swojej skórze. Mam nadzieję, że to uczucie zostanie ze mną już na zawsze, podobnie jak nowe nawyki, które w sobie wyrobiłam. 



WYNIKI
Cele, które przed sobą postawiłam  były jasne: -5kg, -30 cm w obwodach i przebiegnięcie 5 km w 30 minut.
Na dzień dzisiejszy moje wyniki wyglądają następująco: -3,5 kg, -24 cm w obwodach ( w zależności od obwodu->  od -2cm  do -8 cm) , a przebiegnięcie 5 km zajmuje mi 32,11 minut. 
Tyle opisu słowno-muzycznego. Zobaczcie, jak wyglądałam pierwszego dnia akcji i jak wyglądam dzisiaj...

Nie trzeba być genialnym matematykiem, żeby ocenić stan realizacji planu na około 80%. 
Czy czuję, że przegrałam?  ABSOLUTNIE NIE!
Plusem pracy nad lepszą wersją siebie jest to, że jest to proces- tu nie ma terminu od którego zależy moje być albo nie być. Postawione wyżej założenia uda mi się zrealizować, tylko nie w zakładane 12 tygodni, a w nieco dłuższym okresie. Najważniejsze, że już wiem JAK to zrobić. 

CO DALEJ?
Mój plan na przyszłość jest bardzo prosty- dalej będzie tylko lepiej! 
3 - 4 razy w tygodniu będę chodziła na treningi( mniej intensywne, bo składające się  albo z ćwiczeń grupowych albo z godzinnych aerobów),w  planach mam też bieg na 10 km. W kwestii posiłków nadal będę stosowała się do wskazówek, które otrzymałam od Moniki.  

PODZIĘKOWANIA
Nie ma podsumowań bez podziękowań :) 
Przede wszystkim chciałam podziękować wszystkim Wam, od których dostałam tak pozytywny feedback - najpierw na temat mojego udziału w akcji, a następnie na temat moich postępów i przede wszystkim tego, że za sprawą moich wpisów choć trochę udało mi się Was zmotywować do wprowadzenia zmian w swoim życiu. 

Ponadto: 
  • Moniko - przesyłam w Twoją stronę ogromne uściski- bardzo Ci dziękuję, że z całej masy zgłoszeń wybrałaś moje! Dziękuję za wszystkie wskazówki, treningi, motywatory i nocne na fejsie rozmowy ( zwłaszcza na początku akcji- potem już poszło z górki ;). 
  • Domi- moja towarzyszko doli i niedoli, chodząca Królowo Fitnessu-> razem stworzyłyśmy fantastyczny, samomotywujący się duet! Jesteśmy jak Pi i Sigma , jak Don Johnson i ten drugi z Miami Vice,  jak Kubuś Puchatek i przyjaciele :) Wielkie, wielkie dzięki za to, co za nami i za wszystkie kolejne, wspólne treningi na które będziemy się wzajemnie wyciągać!!!
  • A. - Kochana, Ty wiesz, że piszę właśnie o Tobie :) To, że wiedziałam, że moje zmiany są dla Ciebie inspiracją było dla mnie bardzo dużym motywatorem do tego, żeby się nie poddać i nie wrócić do punktu wyjścia. ps. I nie, nie jesteś gruba ;) 

Brak komentarzy :

font-family: 'Comfortaa', cursive;