20.07.2014

Biedronka na diecie- wprowadzenie

Tajemniczy projekt, w którym biorę udział trwa już ponad tydzień- najwyższa pora przybliżyć go tym czytelnikom, którzy nie odwiedzają regularnie bloga dr.lifestyle.  Dziś opowiem Wam o tym, skąd wziął się pomysł, by przyłączyć się do Wakacyjnej Akcji Motywacyjnej organizowanej przez jego twórczynię. 

Biedronka na diecie, Wakacyjna Akcja Motywacyjna

Kiedy jakiś czas temu zaczęło mi przeszkadzać, że na wadze pojawiła się siódemka z przodu postanowiłam zrobić coś, aby na jej wyświetlaczu pojawiła się liczba z przedziału pomiędzy 60-65. Była zima, a ja marzyłam o tym, by w czerwcu zmieścić się w koszulkę z logiem Biedronki w kuchni, która od dwóch lat leży w szafie. W związku z tym zaczęłam  2-3 razy w tygodniu chodzić na siłownię, jadłam pięć posiłków dziennie, dbałam o to, by moja dieta była urozmaicona ( zgodnie z zasadą że wszystko jest dobre- ważne, by zachować umiar). 

Niestety, dosyć często zdarzało się, że np. wieczorem na kolację wcinałam kanapki z pszennego pieczywa. W pracy i w domu kilka razy w tygodniu zaglądałam do szuflady, w której krył się "magnez" (czyt. czekolada). To wszystko sprawiło, że mimo "starań" (które jeszcze kilka lat temu były skuteczne)  waga stała w miejscu, a ja czekałam, aż nadejdzie moment, gdy zobaczę efekty w postaci zejścia o jeden rozmiar w dół. I czekałam tak 3 miesiące tłumacząc sobie, że im wolniej się chudnie tym lepiej. Wolne zrzucanie wagi było i jest dla mnie priorytetem- już raz schudłam 7 kg w ciągu 3 tygodni- niestety - jak się później okazało- z powodu choroby z której wychodziłam przez następne 1,5 roku.


I gdy coraz bardziej zaczynałam się frustrować brakiem efektów trafiłam na post Moniki z ogłoszeniem o naborze do Wakacyjnej Akcji Motywacyjnej. Na dr.lifestyle zaglądałam od jakiegoś czasu- wiedziałam więc, że blog prowadzi osoba ambitna, przedsiębiorcza, realizująca wyznaczone przez siebie cele, która wie, że kluczem do sukcesu jest ciężka praca. Gdy Monika nie dostała się na wymarzony staż -  postanowiła zorganizować go sobie sama. Jak ja lubię takie postawy!

Celem Wakacyjnej Akcji Motywacyjnej jest zrzucenie kilku (nie kilkunastu!) kilogramów poprzez zmianę lub korektę nawyków żywieniowych i wprowadzenie w życie uczestniczek programu aktywności fizycznej w postaci i o częstotliwości dostosowanej do ich wieku, wagi i trybu życia. Akcja potrwa do końca września, a Monika na blogu co jakiś czas będzie zdawać raport o postępach swoich podopiecznych. 

Po przeanalizowaniu "plusów dodatnich i plusów ujemnych" wysłałam do Moniki zgłoszenie. Ku mojej radości, po kilku dniach dostałam informację o tym, że z ponad 30 osób, które zgłosiły się do Wakacyjnej Akcji Motywacyjnej jedną z wybranych osób jestem ja. Nie ukrywam, że liczba zgłoszeń jest dla mnie dodatkowym motywatorem- skoro o jedno miejsce starało się aż 10 kandydatek to moim obowiązkiem jest to, aby pokazać że znalazłam się w tej trójce nie przypadkowo.

Pierwszy raz spotkałam się z Moniką w zeszły piątek. Podczas spotkania nie skupiałyśmy się na tym, co robiłam źle, tylko na tym co powinnam robić lepiej. Dostałam magiczny folder, w którym krok po kroku były wyjaśnione zasady, którymi na co dzień powinnam się kierować- szukajcie ich u Moniki w zakładce FIT. Monika poprosiła mnie, abym fotografowała wszystkie posiłki i raz dziennie podsyłała kolaż ze zdjęć -> dla blogera kulinarnego to żaden kłopot ;)

Co ważne- nie mam narzuconego sztywnego jadłospisu, którego powinnam trzymać się przez kolejne trzy miesiące- ważne, żebym stosowała się do przekazanych mi zasad. Szczególnie ucieszyłam się z tego, że przy długości mojej doby powinnam jeść nie 5 a 6 posiłków dziennie :) Wyjątkiem były pierwsze dwa dni, gdy zafundowała mi rygorystyczną dietę oczyszczającą- szczęśliwie mam ją już za sobą :D 

Na początku nie planowałam pisać na moim blogu o tym, jak idzie mi wyzwanie. Ponieważ  z dobrą energią jest tak, że działa dopiero wtedy, gdy poda się ją dalej  raz w tygodniu w zakładce Biedronka na diecie pojawi się post z moim jadłospisem i odczuciami po kolejnym tygodniu zmagań. Mam nadzieję, że te dzienne jadłospisy będą dla Was inspiracją (na własnej skórze przekonałam się, że ułożenie menu wg zasad przekazanych przez Monikę nie jest takie łatwe, choć nie niemożliwe :)  Zaczynamy już jutro! 

5 komentarzy :

mojetworyprzetwory pisze...

Asiu, trzymam kciuki! I czekam na Twoje wspaniałe efekty i menu, bo jestem bardzo ciekawa jak je sobie zmontowałaś! Uściski i kciuki!!!!

dr Lifestyle pisze...

Po tej dawce lukru, która spłynęła na mnie po przeczytaniu posta zdecydowanie nie dodam miodu do owsianki :). Bardzo się cieszę, że to własnie Ty jesteś jedną z trzech!

Karla pisze...

Powodzenia :)

Biedronka pisze...

Dziękuję dziewczyny! Każde słowo wsparcia jest na wagę złota :)

Dobre Geny pisze...

Super!tak trzymaj!

font-family: 'Comfortaa', cursive;